< > wszystkie blogi

Wyrywki z kultury i rozrywki

Przeczytane, obejrzane, podsłuchane

Jesteśmy niezrozumiali

30 czerwca 2017
JACK LONDON DO ANNY STRUNSKY
3 kwietnia 1901

Jack London i Anna Strunsky poznali się w 1899 roku na Uniwersytecie w Stanford i od pierwszej chwili świetnie rozumieli się na poziomie intelektualnym. Cztery lata później wspólnie napisali powieść epistolarną pod tytułem Listy Kemptona do Wace'a, w której poeta i naukowiec korespondencyjnie dyskutują o miłości. Uważa się, że związek Londona i Strunsky był wyłącznie platoniczny, jednak żywili oni w stosunku do siebie bardzo silne uczucia, co potwierdza niniejszy list, napisany w 1901 roku, kiedy London pozostawał w związku małżeńskim z inną kobietą. Dzięki powieściom takim jak Zew krwi i Biały kieł London został jednym z najsłynniejszych pisarzy swojego pokolenia. W 1916 roku, po jego przedwczesnej śmierci, Strunsky napisała o nim wspomnienia zatytułowane Memoirs of Jack London.

vvv

3 kwietnia 1901

Droga Anno:-

Czy mówiłem Ci, że ludzi można skategoryzować? Cóż, nawet jeśli tak, to pozwól, że to doprecyzuję - nie wszystkich ludzi. Ty mi się wymykasz. Nie potrafię Cię uchwycić ani nigdzie umieścić. Mogę się pochwalić, że znając okoliczności, przewidzę słowa lub czyny dziewięciu osób na dziesięć. Czuję rytm ich serca. Co jakiś czas jednak ponoszę klęskę. Coś mnie przerasta. Ty właśnie jesteś tą dziesiątą osobą.
Jesteśmy dwoma bezsensownie połączonymi duszami o zasznurowanych ustach! Możemy czuć to samo - oczywiście, czasami tak się dzieje - a potem nie czujemy tego samego, a jednak rozumiemy się, choć nie mamy wspólnego języka. Słowa wymawiane na głos do nas nie trafiają. Jesteśmy niezrozumiali. Bóg musi się śmiać z naszej pantomimy.
Jedynym rozsądnym przebłyskiem tego wszystkiego pozostaje fakt, że oboje jesteśmy bardzo temperamentni, na tyle, że często się nie rozumiemy. To prawda, często jednak rozumiemy się, ale na niejasne, niewyraźne sposoby, niczym duchy, które, choć w nie wątpię, nawiedzają nas ze swoją prawdą. A jednak wciąż nie śmiem wierzyć, bowiem jesteś tą dziesiątą, której nie potrafię rozgryźć.
Czy piszę niejasno? Nie wiem. Podejrzewam, że tak. Nie potrafię jednak wyrazić tego lepiej.
Bardzo temperamentni - właśnie tak. Temperament to jedyna rzecz, która łączy nas wszystkich. Ty i ja mamy w sobie tę samą odrobinę wszechświata, która pcha nas ku sobie. A jednak jesteśmy tak różni.
Uśmiecham się do Ciebie, kiedy pałasz entuzjazmem. Czy to uśmiech oznaczający wybaczenie - nie, to niemalże uśmiech zazdrości. Przeżyłem dwadzieścia pięć lat, nieustannie się powstrzymując. Nauczyłem się hamować w sobie entuzjazm. Trudno jednak zapomnieć to uczucie. Zacząłem zapominać, ale tylko odrobinę. W najlepszym wypadku mogę liczyć na to, że przed śmiercią zapomnę je w całości albo niemal w całości. Teraz, ucząc się tego, mogę okazywać radość z małych rzeczy, z innych również, jednak z moich rzeczy - a te sekretne powielają moje - nie mogę, nie mogę. Czy jestem niezrozumiały? Czy słyszysz mój głos? Nie boję się. Na świecie żyją pozerzy. Jestem najlepszym z nich.

Jack.


Listy niezapomniane. Tom II
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi